Samozagłady część pierwsza, czyli wstęp do depresji

            Dzisiaj, przeglądając Instagram, natrafiłam na zdjęcie nogi całej w bliznach. Opublikowała go dziewczyna, która ma depresję i próbuje sobie z nią poradzić za pomocą żyletki. Skłoniło mnie to do przemyśleń dotyczących własnego życia i przeszłości. Uważam, że cięcie się tak naprawdę nie pomaga i nie rozwiązuje żadnych problemów, a tylko je namnaża. Jednak nie to jest tematem moich rozmyślań.


            Kilka lat temu w moim życiu nie działo się dobrze. Miałam ogromne problemy ze zdrowiem. W tamtym czasie byłam bardzo smutna i samotna. W tych dniach często rozmawiałam z psychologami. Często bywam w szpitalu, więc mam z nimi stały kontakt, a dwie są mi bardzo bliskie. Ale wracając do tematu. Nikt nigdy nie wykrył u mnie depresji, chociaż dzisiaj jestem pewna, że ją miałam. Jednak nigdy nie przyszło mi do głowy takie rozwiązanie jak pocięcie się – czy może raczej przyszło, ale nie wcieliłam go w życie. Dlaczego o tym piszę?


            Osoby cierpiące na depresję są bardzo samotne. Często smutne, chociaż starają się to ukrywać pod maską uśmiechu. Mam do ciebie prośbę. Zadanie. Możesz w bardzo prosty sposób pomóc takiej osobie. Jeśli spotkasz na swojej drodze kogoś smutnego lub płaczącego, nawet nieznajomego, uśmiechnij się w jego kierunku, powiedz komplement. I tyle. Gwarantuję, że zadziała. Nie wiem czy ta osoba będzie miała akurat depresję, a nawet jeśli nie, to na pewno poprawisz jej humor. Może przez przypadek uratujesz życie, osobie, która chce je sobie odebrać? Warto się nad tym zastanowić.

Powodzenia! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.